PDA

Zobacz pełną wersję : Urban odrabia punkty


mardo
09-10-09, 09:26
Pierwszy od dawna sensowny wywiad z Urbanem.
Wygląda na to, że zaczyna rozumieć swoją aktualna pozycję i że wcale nie jest tak różowo. Szkoda tylko, że tak późno i ciekawe czy będzie to miało jakieś przełożenie na grę i wyniki.

Gazeta Wyborcza za LCP:

"Lidera u nas nigdy nie było. To nie jest przypadek, że jak tracimy bramkę, to przegrywamy mecz. Nie mamy zawodnika, który może zmobilizować, pociągnąć drużynę za sobą. Zawodnicy mogą się nie zgadzać, ale takie są statystyki i fakty" - mówi trener Legii Warszawa Jan Urban w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Po dziewięciu kolejkach Legia traci do Wisły dziewięć punktów. Tak jak dwa lata temu straci szansę na tytuł już jesienią?

- Oby nie. W następnej kolejce Wisła gra z Lechem. Ale musimy myśleć głównie o sobie, gramy na wyjeździe z Piastem. W ostatnich latach przegraliśmy u siebie tylko z Lechem i Odrą Wodzisław, czasem zdarzył się jakiś remis. Problemem Legii są stracone punkty na wyjazdach. Tak było jeszcze, jak ja grałem w piłkę. Zawsze jest trzech-czterech zawodników, którzy grają dużo słabiej niż na Łazienkowskiej.

Dlaczego?

- Nie powiem panu, którzy to zawodnicy, ale pewnie po prostu nie umieją. W Białymstoku zostaliśmy sponiewierani, ale Jagiellonia u siebie jest bardzo trudnym przeciwnikiem. Jednak to mecz z Odrą będzie się nam czkawką odbijał bardzo długo. To było zupełnie inne spotkanie niż dwa lata temu, gdy przegraliśmy 0:2. Teraz powinniśmy wygrać i to wysoko, zawiodła skuteczność. Gdyby nie ta porażka, mielibyśmy 5 punktów straty, czyli sytuację, z której dość łatwo można wyjść.

Przed meczem mówił pan, że o Jagiellonii wiecie bardzo dużo, ale Maciej Iwański stwierdził, że biliście głową w mur.

- Dobrze powiedział. Jeśli się atakuje, a to nie daje efektu, czyli okazji strzeleckich, to trudno o bramki. Ale to nie wynikało tylko z naszej nieporadności. Jagiellonia naprawdę zagrała agresywnie w obronie i w środku pola. Iwański i Smoliński nie potrafili opanować środka pola, mieli kłopoty z konstruowaniem akcji, a nasi napastnicy ze sforsowaniem obrony. Dużo wiedzieliśmy o Jagiellonii, ale największy błąd popełnili obrońcy, którzy poszli na łatwiznę. Nie tak się umawialiśmy na krycie napastników Jagiellonii. Zaczęli grać "na spalonego". Kilka razy się udało, ale gdy się nie udało, straciliśmy bramki.

Co powiedział pan obrońcom w szatni? Przed przerwą Grosicki uciekał Astizowi i po przerwie też uciekał.

- Właśnie to, co panu powiedziałem. Że nie tak to miało wyglądać. Mieli kryć krótko przede wszystkim Grosickiego, bo Frankowski nie jest aż tak szybki.

Ale też uciekał Dicksonowi Choto.

- To nie był problem, gdy cofał się po piłkę, bo do niego nie dochodziła. A do Grosickiego dochodziła. Obrońca miał być przy nim już w chwili przyjęcia piłki. Nie róbmy z Grosickiego nie wiadomo jakiej gwiazdy, ale to, co umie, to szybkie prowadzenie piłki. Jeśli zostawi mu się 10-15 m, to się rozpędzi.

Mówił pan, że legionistom zabrakło charakteru...

- Można przegrać mecz, ale to niedopuszczalne, żeby nas tak skopali i sponiewierali. Na Zachodzie gra się agresywnie, często na pograniczu faula. A my w tym meczu dostaliśmy jedną żółtą kartkę, Iwański obejrzał ją za zbyt szybkie rozegranie rzutu wolnego! To nienormalne. Zawodnicy powinni od razu zrozumieć, że sędzia pozwala grać, a nie zachowywać się tak, jak w sobotę. Ale to problem nie od dziś. Wiadomo, jakich piłkarzy mamy. Niewielu włoży nogę tam, gdzie jest groźba oberwania czy odniesienia kontuzji.

Ale jest pan trenerem już trzeci sezon i ma jakiś wpływ na transfery. Dlaczego nie ma w drużynie takich, którzy tę nogę włożą?

- Mamy piłkarzy związanych długimi kontraktami i nie da się ich nagle wymienić. To nie są piłkarze, którzy wślizgami będą odbierać piłki. Nie mają do tego warunków. Ale proszę zwrócić uwagę na Iniestę czy Xaviego. Wiem, że to inna półka, ale oni nie grają ciałem, wślizgami, ale odbiorów mają sporo i też są skuteczni.

A w polskiej lidze są tacy?

- Nie ma ich wielu. Nieraz mówiłem, że chciałbym Sobolewskiego. Oczywiście nie jest do kupienia, ale pod tym kątem będziemy szukać piłkarzy zimą. Takich, którzy umieją grać twardo, potrafią rządzić w środkowej części boiska i przede wszystkim mają bardzo doby odbiór. Jeszcze jednak za wcześnie, by mówić o nazwiskach.

Iwański twierdził, że z Jagiellonią zagraliście tak, jak sobie założyliście. Kilka tygodni temu pytałem go dlaczego po trzech rożnych z rzędu Macieja Rybusa w meczu ze Śląskiem piłkę wybijał pierwszy obrońca - powiedział, że tak sobie założyliście...

- Mogę po prostu powiedzieć: "co on pier...". Ale nie wierzę, że tak panu powiedział, bo jaki trener może zakładać, żeby zagrywać na pierwszy słupek, gdzie wybija obrońca. Już trampkarze, że tego pierwszego piłka powinna przejść. Proszę mnie nie prowokować, że on tak powiedział. Jeśli reprezentant Polski osiem razy wybija rzut rożny i raz piłka przechodzi obrońcę, to tu jest problem, a nie w założeniach.

...Tłumaczenie się piłkarzy "założeniami" dowodzi, że w Legii brakuje graczy, którzy umieją reagować na wydarzenia na boisku. Coś zmienić, jeśli nie idzie.

- Lidera u nas nigdy nie było. To nie jest przypadek, że jak tracimy bramkę, to przegrywamy mecz. Nie mamy zawodnika, który może zmobilizować, pociągnąć drużynę za sobą. Zawodnicy mogą się nie zgadzać, ale takie są statystyki i fakty.

Ilu piłkarzy z Legii, którą pan trenuje, widziałby obok siebie w składzie Górnika Zabrze, w którym grał pan w latach 80.?

- No, niewielu. Najlepsi polscy piłkarze grali wtedy w polskiej lidze. Poziom był diametralnie wyższy. Nie ma w ogóle porównania. W zespołach była konkurencja, w każdym dwie-trzy gwiazdy, które nie musiały iść do Legii czy Górnika. Tam mogli być jednymi z wielu, u siebie byli gwiazdami, ale takich piłkarzy było sporo.

Co się dzieje z Piotrem Gizą, który rozpoczynał sezon jako podstawowy piłkarz w środku pomocy, a teraz nawet nie pojechał do Białegostoku?

- Większość zawodników była zdrowa. Smoliński zagrał poprawnie z Lechem, choć już z Jagiellonią tak dobrze nie było. To jest znamienne, że u siebie zawodnicy potrafią się zmobilizować, a na wyjeździe już nie. Piotrek Giza może wystąpić w kolejnym meczu, ale nikt nie będzie grał na siłę. Nie mogę sobie pozwolić, by w zespole były święte krowy nie do ruszenia.

Rok temu Giza trafił na ławkę, a pan mówił, że nie radzi sobie z gwizdami kibiców i z krytykującymi go dziennikarzami. Teraz jest podobnie?

- Nie. Po raz pierwszy znalazł się poza osiemnastką i mam nadzieję, że to będzie dla niego mobilizujące. Przegrał rywalizację, ale musi walczyć. Ja mogę go tylko wystawić do składu, on musi swoją grą udowodnić, że na to miejsce zasłużył.

Takesure Chinyama też nie ma pewnego miejsca w zespole?

- Jeśli nie będzie biegał i strzelał bramek, też usiądzie na ławce. Wielu na niego narzekało w poprzednim sezonie, a on został królem strzelców. Często jest niewidoczny, wydaje się, że mało ruchliwy, ale ma niezwykłą łatwość w strzelaniu goli i trudno zrezygnować z takiego piłkarza. Łatwiej byłoby, gdyby Bartek Grzelak był zdrowy. Wtedy moglibyśmy częściej stosować inne warianty, choć to przynosi różne rezultaty. Dwóch napastników sprawdziło się w meczu z Lechem, ale już z Jagiellonią nie, a przecież to był ten sam skład. W wielu meczach Takesure musiał grać, bo nie było innego wyjścia. Adrian Paluchowski jest jeszcze młody. Chciałby zadomowić się w zespole na stałe i grać częściej, ale na razie nie gra.

Na Zachodzie 22-letni piłkarz już nie uchodziłby za młodego i perspektywicznego.

- Wiem. Ale to nie jest sytuacja, że zagrał ileś tam meczów w lidze i nagle przestał się rozwijać. Zagrał ich bardzo mało i sam wie, że teraz jest praktycznie czwartym napastnikiem.

Dwa lata temu Maciej Rybus i Ariel Borysiuk uchodzili za talenty. Teraz zatrzymali się w rozwoju.

- Nie oczekujmy, że będą cały czas grali na wysokim poziomie. Ariel nie jest jeszcze piłkarzem pierwszego składu, ale ma wszystko, by być defensywnym pomocnikiem, grającym twardo i skutecznie.

Fakt że zmężniał, ale czy wciąż nie jest zbyt wątły?

- Nie. Świetnie gra głową. W twardych pojedynkach bardzo dobrze sobie radzi. Jemu po prostu brakuje doświadczenia. Nawet sporo. Ma 18 lat, z nami jest już dwa. Spokojnie. W innych zespołach są zawodnicy, którzy zaczynali nie wiadomo jak dobrze, a w drugim sezonie już tak świetnie nie było.

Kto pod pana okiem zrobił największy postęp?

- Ci dwaj wymienieni i Jakub Rzeźniczak. Maciej Iwański, gdy do nas przyszedł, miał bardzo dobry okres, potem słabszy, teraz znów gra dobrze i został powołany do reprezentacji. Na pewno brakuje stabilizacji Radoviciowi, który powinien więcej dawać drużynie. Ale to są problemy, które ujawniają się głównie na wyjazdach.

Czy piłkarze powinni balować po porażce w Białymstoku?

- Było to zaplanowane dużo wcześniej. Nie możemy wiedzieć, jaki będzie wynik meczu. Nie chodzili nie wiadomo gdzie, tylko wszyscy byli w jednym miejscu. Media często mówią, że są momenty, kiedy trzeba siąść we własnym gronie i omówić sobie pewne sprawy i to był dobry moment.

Omawiali te sprawy do 5 rano?

- Coś ponoć się wydarzyło, dlatego mówię, że trzeba to wyjaśnić, bo przedmiotem jest dobre imię klubu. Podejrzewam, że pół ligi coś takiego zorganizowało. Na całym świecie wspólne kolacje są kilka razy w sezonie. Wszyscy powtarzają, że trzeba wiedzieć kiedy, gdzie i ile.

W Osasunie często przy kolacji i winie dyskutowaliście po meczach.

- Nie było przymusu, ale trzy czwarte drużyny na takich kolacjach się spotykało. W Hiszpanii to normalne.

Spotykał się pan z piłkarzami na kolacji? Może wtedy nie bawiliby się do rana?

- Nie wszystko da się przenieść z Hiszpanii do Polski.

FI(L)IP
09-10-09, 09:41
Tak, jak Ty, uważam, że trochę zbyt późno na tego typu (dość trafne) przemyślenia. Takiego wywiadu mógłby udzielić nowy trener, po kilku tygodniach pracy. Góra, przed najbliższym okresem transferowym, za który odpowiada, ale nie ponad dwóch latach na stanowisku.
Może już wczesniej o tym myślał, ale nie mówił? To by jednak świadczyło, że nie wcielał tego w życie. Nie wiem, czy to nie gorzej?
Pozdrr

P. S.
Witam wszystkich na nowym Forum.

Bolek
09-10-09, 10:06
Nie dość, że za późno to w zasadzie nie widać żadnych pomysłów na poprawę (oprócz szukania piłkarza o profilu Sobolewskiego w zimowym okienku transferowym - tu jednak dwa zastrzeżenia, po pierwsze zimą będzie już pewnie pozamiatane, po drugie znalezienie takiego zawodnika nie jest sprawą prostą, a biorąc pod uwagę osiągnięcia Legii w wyszukiwaniu piłkarzy w ostatnich latach to nic z tego nie będzie). Facet miał ponad dwa lata i nie zbudował w zasadzie nic (ponieważ toczy się zażarty spór o to czy drugie miejsca w lidze świadczą o mocarstwowości Legii czy też nie, wyjaśniam: pisząc "nic" rozumiem brak drużyny realnie walczącej o mistrzostwo i potrafiącej cokolwiek zdziałać na arenie europejskiej), tak więc panu już dziękujemy. I daj Boże żeby nie tylko temu panu.

nazgul
09-10-09, 12:12
Nie dość, że za późno to w zasadzie nie widać żadnych pomysłów na poprawę (oprócz szukania piłkarza o profilu Sobolewskiego w zimowym okienku transferowym - tu jednak dwa zastrzeżenia, po pierwsze zimą będzie już pewnie pozamiatane, po drugie znalezienie takiego zawodnika nie jest sprawą prostą, a biorąc pod uwagę osiągnięcia Legii w wyszukiwaniu piłkarzy w ostatnich latach to nic z tego nie będzie).

Moim zdaniem piłkarz o profilu Sobolewskiego w niczym nam nie pomoże. Problemem Legii jest mała szybkość i duża przewidywalność jej gry. Tego nie da się poprawić jednym piłkarzem.

Bolek
09-10-09, 12:51
Moim zdaniem piłkarz o profilu Sobolewskiego w niczym nam nie pomoże. Problemem Legii jest mała szybkość i duża przewidywalność jej gry. Tego nie da się poprawić jednym piłkarzem.

Zgadzam się, że nie byłby zbawieniem. Napisałem o tym dlatego, że to właściwie jedyny poruszony przez Urbana sposób na polepszenie sytuacji. I uważam, że twardy defensywny pomocnik z umiejętnością gry do przodu (i najlepiej bez zagotowywania się w kluczowych momentach - Sobolewski taką cechę posiada) na pewno by nie zaszkodził. A że nie załatwi wszystkich naszych problemów? Cóż, nie wymagajmy od Urbana żeby wiedział co robić. Jakby faktycznie wiedział to nie byłoby obecnie takiej kaszany

Kamil
09-10-09, 15:23
Czy ja wiem że odrabia punkty? Dlaczego IMO niekoniecznie:
Do części o meczu z Jagą: A mi troszku wychodzi na to że jeśli zawodnicy nie realizują tego co im trener wcześniej powiedział to to nic innego jak olewanie jego, czyli trener nie ma posłuchu u zawodników. Ponadto to wydawało mi się że trener może zawodnikom podpowiadać jak maja grać i to nie tylko w czasie przerwy ale też w trakcie zawodów. Może wstać z ławki trenerskiej i wołać, krzyczeć, pokazywać... no chyba że trener nie ma pomysłu na gre.
Co do reszty: Tak, wiemy że w Górniku byłoby lepiej i łatwiej.

Bardziej wygląda mi na żalenie i usprawiedliwianie się.


UWAGA! Ostrożnie czytać!
Teraz tekst bzdurny:
Idąc daleko dalej to czasem wydaje mi się że w Legii trzyma go tylko to że w Górniku zajęty jest wakat :/
EDYTA-> I ma taki beznadziejny kontrakt że nie może zgrać jego końca ze zwolnieniami w Górniku.

nazgul
10-10-09, 10:21
Czy ja wiem że odrabia punkty? Dlaczego IMO niekoniecznie:
Do części o meczu z Jagą: A mi troszku wychodzi na to że jeśli zawodnicy nie realizują tego co im trener wcześniej powiedział to to nic innego jak olewanie jego, czyli trener nie ma posłuchu u zawodników.

Albo nei ogarniają tego co on do nich mówi. Jak pisałem - gdyby umieli grac po hiszpańsku to juz dawno by siedzieli w Hiszpanii. Urban miał cos zmienić - i zapowiadał to w czerwcu - a na razie jedyna zmiana to odejście Rogera co zasługą Urbana nie jest.

UWAGA! Ostrożnie czytać!
Teraz tekst bzdurny:
Idąc daleko dalej to czasem wydaje mi się że w Legii trzyma go tylko to że w Górniku zajęty jest wakat :/
EDYTA-> I ma taki beznadziejny kontrakt że nie może zgrać jego końca ze zwolnieniami w Górniku.

Ano mega bzdurny i nei chodzi mi o gramatykę i składnię tylko tak się zastanawiam kiedy towarzycho się odpierdzieli od tego Górnika. Fakt, że Urban wypowiada się czasami w sposób ciężki do rozszyfrowania ale dla mnie akurat wypowiedź o Górniku była jasna i klarowna.