mardo
06-10-09, 10:47
Według informacji "Dziennika Gazety Prawnej", jednym z kandydatów na stanowisko ministra sportu jest Zbigniew Boniek. Według dziennika, pod koniec tego tygodnia zbierze się zarząd partii, który zdecyduje kto zastąpi Mirosława Drzewieckiego.
Postawienie na byłego snajpera reprezentacji Polski jest bardzo ciekawym rozwiązaniem. Dla obecnego rządu bardzo ważne są przygotowania do Euro 2012 i to, co o pracach sądzi UEFA pod przewodnictwem przyjaciela Zbigniewa Bońka - Michela Platiniego. Popularny „Zibi” doskonale zna salony europejskiej piłki, to mogłoby pozwolić w rozwiązaniu jednego z największych problemów.
Poprzedni ministrowie sportu ostro walczyli z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Każdemu zależało na tym, by betonowy związek w końcu rozkruszyć i zbudować bardziej profesjonalny. Wprowadzano kuratorów, obiecywano zmiany. Wszystkie działania kończyły się tym samym – PZPN trzymał się mocno i nadal nie widać poprawy.
Czy Zbigniew Boniek jako minister sportu miałby szansę wprowadzić długo wyczekiwane zmiany w PZPN? Dużo większe, aniżeli jego poprzednicy. Przede wszystkim dlatego, że działaczom piłkarskim wybiłby argument mówiący o tym, że jeśli politycy zaczną mieszać się w sprawy polskiej piłki, to zostanie nam odebrane Euro 2012. Dla Bońka Unia Europejskich Związków Piłkarskich nie ma tajemnic, jej prezydent – Michel Platini, to przyjaciel z czasów gry w Juvetusie Turyn.
W październiku 2008 roku, Zbigniew Boniek przegrał batalię o stanowisko prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej na rzecz Grzegorza Lato. Jego celem było wprowadzenie zdrowych zasad i zminimalizowanie wpływów wojewódzkich związków piłkarskich na pracę centrali. Wtedy plan legł w gruzach.
Ciekawa informacja, okaże się na ile prawdziwa. Z jednej strony dobry kontakt z Platinim w kontekście Euro a z drugiej walka z PZPN?
Do "partii" należy również Roman Kosecki...
Postawienie na byłego snajpera reprezentacji Polski jest bardzo ciekawym rozwiązaniem. Dla obecnego rządu bardzo ważne są przygotowania do Euro 2012 i to, co o pracach sądzi UEFA pod przewodnictwem przyjaciela Zbigniewa Bońka - Michela Platiniego. Popularny „Zibi” doskonale zna salony europejskiej piłki, to mogłoby pozwolić w rozwiązaniu jednego z największych problemów.
Poprzedni ministrowie sportu ostro walczyli z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Każdemu zależało na tym, by betonowy związek w końcu rozkruszyć i zbudować bardziej profesjonalny. Wprowadzano kuratorów, obiecywano zmiany. Wszystkie działania kończyły się tym samym – PZPN trzymał się mocno i nadal nie widać poprawy.
Czy Zbigniew Boniek jako minister sportu miałby szansę wprowadzić długo wyczekiwane zmiany w PZPN? Dużo większe, aniżeli jego poprzednicy. Przede wszystkim dlatego, że działaczom piłkarskim wybiłby argument mówiący o tym, że jeśli politycy zaczną mieszać się w sprawy polskiej piłki, to zostanie nam odebrane Euro 2012. Dla Bońka Unia Europejskich Związków Piłkarskich nie ma tajemnic, jej prezydent – Michel Platini, to przyjaciel z czasów gry w Juvetusie Turyn.
W październiku 2008 roku, Zbigniew Boniek przegrał batalię o stanowisko prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej na rzecz Grzegorza Lato. Jego celem było wprowadzenie zdrowych zasad i zminimalizowanie wpływów wojewódzkich związków piłkarskich na pracę centrali. Wtedy plan legł w gruzach.
Ciekawa informacja, okaże się na ile prawdziwa. Z jednej strony dobry kontakt z Platinim w kontekście Euro a z drugiej walka z PZPN?
Do "partii" należy również Roman Kosecki...