mardo
17-09-09, 14:06
Fragment wywiadu z Mackiem Iwańskim, za GW:
No właśnie. Pan w Zagłębiu słynął z goli z rzutów wolnych, a w Legii ostatniego zdobył chyba w zimie, w towarzyskim meczu z Bayerem.
- Raz, że nie mamy za dużo okazji z okolic pola karnego, a dwa, że jak już je mamy, to trafiamy w mur albo nad poprzeczką. W poprzednim klubie miałem również dużo asyst, w Legii jeszcze nie pokazałem, co potrafię. Chcę to zmienić jak najszybciej, bo sam nie mogę patrzyć na moje wrzutki. Nie chcę narzekać na piłki Pumy, ale narzeka na nie cała liga.
To znaczy?
- Wyrób jest tandetny. Ktoś wymyślił, żeby cała liga grała takimi samymi piłkami, ale nie pomyślał, że to właściwie piłki lekarskie. Sebastian Mila powiedział ostatnio, że jak ją sobie ustawia, to musi "tego kota w d... trafić", dopiero wtedy może szybciej poleci. Nie mam jednak co się usprawiedliwiać, bo inni trafiają tymi piłkami z rzutów wolnych. Ale ja mam swoją posturę i przy uderzeniach bazuję głównie na technice uderzenia, a przy tych piłkach liczy się głównie siła. I one nie lecą tam, gdzie chcę. Nigdy w Legii, w lidze, nie strzeliłem gola z wolnego piłką Pumy.
dobre :)
Kiedyś krążyła anegdota o Marku Jóźwiaku, który w trudnych czasach otrzymał nowe buty "adidasa" od magazyniera i powiedział, że nie będzie w nich grał bo nie są Made in Germany. No to mu koledzy psikus zrobili i do tych samych butów wszyli "właściwą" metkę. I co? Buciki spisywały się super!
Może by tak przed meczem z Lechią nasz magazynier zamalował koty na tych piłkach lekarskich?
A swoją drogą, rzeczywiście są to straszne kartofle.
No właśnie. Pan w Zagłębiu słynął z goli z rzutów wolnych, a w Legii ostatniego zdobył chyba w zimie, w towarzyskim meczu z Bayerem.
- Raz, że nie mamy za dużo okazji z okolic pola karnego, a dwa, że jak już je mamy, to trafiamy w mur albo nad poprzeczką. W poprzednim klubie miałem również dużo asyst, w Legii jeszcze nie pokazałem, co potrafię. Chcę to zmienić jak najszybciej, bo sam nie mogę patrzyć na moje wrzutki. Nie chcę narzekać na piłki Pumy, ale narzeka na nie cała liga.
To znaczy?
- Wyrób jest tandetny. Ktoś wymyślił, żeby cała liga grała takimi samymi piłkami, ale nie pomyślał, że to właściwie piłki lekarskie. Sebastian Mila powiedział ostatnio, że jak ją sobie ustawia, to musi "tego kota w d... trafić", dopiero wtedy może szybciej poleci. Nie mam jednak co się usprawiedliwiać, bo inni trafiają tymi piłkami z rzutów wolnych. Ale ja mam swoją posturę i przy uderzeniach bazuję głównie na technice uderzenia, a przy tych piłkach liczy się głównie siła. I one nie lecą tam, gdzie chcę. Nigdy w Legii, w lidze, nie strzeliłem gola z wolnego piłką Pumy.
dobre :)
Kiedyś krążyła anegdota o Marku Jóźwiaku, który w trudnych czasach otrzymał nowe buty "adidasa" od magazyniera i powiedział, że nie będzie w nich grał bo nie są Made in Germany. No to mu koledzy psikus zrobili i do tych samych butów wszyli "właściwą" metkę. I co? Buciki spisywały się super!
Może by tak przed meczem z Lechią nasz magazynier zamalował koty na tych piłkach lekarskich?
A swoją drogą, rzeczywiście są to straszne kartofle.