Admin
11-09-09, 15:02
Raptem dwa pełne kalendarze królewskie trzeba było ze ścian zerwać od zakończenia Turnieju Rycerskiego w Niderlandii, gdzie rycerstwo nasze stawać w szranki nie mogło z powodu wielkiej miłości do talarów i okrutnej słabości swojej, a wieścią stugębną po kasztelach i zaściankach ogłoszono Elymynacye Klanów do zwołanego przez Cesarza we wschodnich krainach planety Wielkiego Turnieju Klanów, którego nagrodą będzie ręka księżnej Julesy Rimety III i wielki złoty puchar oraz królewski tytuł.
Zwołał tedy stary król radę klanów i rzekł: Los niełaskawy sprawił, że od lat rycerstwo nasze, choć wielce szkolone, o rękę królewny starać się nie mogło. Radźcie tedy bracia najmilsi komu powierzyć wielką pieczęć, symbol przywództwa nad najlepszymi z najlepszych, których to w bój śmiertelny o honor krainy naszej poślemy?
Poczęto więc obrady serdeczne, kandydatów pomniejszych na pal wprzódy powbijawszy, aby sporów niepotrzebnie nie dłużyć. Ostało się w końcu dwóch najmocarniejszych: spokojny, siwy En Gel Wąsaczem zwany i czerwonolicy Franc Cudotwórca wychowany w Germanii.
Długo trwały dysputa i spory. Zadecydował głos bractwa czarodziejów, których to Franc onegdaj zraził do siebie. Wąsacz obrany wodzem wszystkich klanów obwołany został a na Cudotwórcę rzucono okrutną klątwę. Od tej pory każdy klan pod jego przywództwem będzie skazany na porażkę...
Takie to były czasy... piękne i surowe zarazem.
Eliminacye przeszły wartko nad podziw, a rycerstwo przystrojone w biało-czerwone pióropusze rozniosło na placach klany Rusi Kijowskiej, dzikiego watażki Łukaszenki, dzikich Ormian spod Araratu, dumnych Wikingów znad północnych fiordów (tychże samych, które to opór dzielny dały swego czasu warchołowi okrutnemu i zabijace gościńcowemu Andrzejowi z Lepperowic...) i krnąbrnych Walijczyków z zachodnich równin Albionu.
Po zwycięskich elymynacyach wielce kontenty król zwołał ponownie radę klanów. Ze wszystkich stron królestwa zjechali wodzowie, zasiedli nad planami i ponownie radę serdeczną poczęli. Ale tym razem mowę twardo dzierżył wielki kanclerz związku klanów, który to pomimo protestów pozostałych wodzów do głosu ich nie dopuścił.
Rzekł tedy do Wąsacza: Ferment się wśród wybrańców sieje, w wojennej sztuce wprawiać się nie chcą jeno chęci do gromadzenia talarów przejawiają. Zwalczyć to trzeba jak najżywiej bo na wschód bez tego nie ruszym nijak.
Rzeknij nam Wąsaczu kogóż to ostatecznie na wyprawę zamierzasz namaścić?
Dwiedziesiątki i trzech ich będzie, nie dwóch ani nie czterech- odrzekł Wąsacz.
Honoru nacyji naszej w tyłach strzec będzie Dudko niejaki. Nobliwe to chłopię i nad podziw zwinne, w skoczności wprawione jak żaden inny. Na Wyspach za morzem się sprawdził.
Gdyby los okrutny Dudkę z walki wyeliminował tedy da się mu w zastępstwo godne dwóch płowowłosego Majdana w klanie pomorskim onegdaj stawającego, tak okrutnie przez dzikiego turczyna oszukanego. Gdyby i ten trudów turnieju nie zdzierżył weźmiem ze sobą zawziętego Matyska. Leniwiec z niego okrutny co prawda, klanu swego podczas ostatniego turnieju w Lechistanie nie lubił, przez co teraz biedaki w mniej ważnych turniejach walczyć będą. Ale w elymynacyach a szczególnie w bitwie z Wikingami nieokrzesanymi okrutnie dzielnie stawał tedy na przychylność naszą zasłużył.
Dudko wspomożenie otrzyma od wielkoluda Hajty kosiarzem zwanym bo na wroga okrutnie zawzięty. Kosiarz ręce ma silne niczem cięciwa łuku bo kamieniami okrągłymi ciska w linie klanów przeciwnych jakby to puch był a nie ciężar okrutny.
Woj Wałdochem zwany wielkoluda w boju osłaniać będzie bo lubują się wzajemnie okrutnie i od dawien dawna mocarną formacyję obronną w germańskim klanie tworzą.
Tyłów strzec będzie również chudziak szybkim Bąkiem zwany, który to onegdaj w czasie elymynacyi zdradziecko w czasie bitwy z dzikusami od tyłu kopnięty ciżmą został a oddawszy, pauzować długo musiał za czerwony pergamin przez druida pokazany.
Mam też do dyspozycyi swojej Ziela niejakiego, którego okrutnie na południu Lechistanu nie lubią, ale, że doświadczenie w boju u niego przednie tedy wśród wybrańców się znajdzie bo chłop do bitki skory a wrogów posturą straszyć może.
Pod Ziela opiekę da się młodzianka Głową zwanego. Z południa Ci on, prawda, ale przy do nauk rycerskich skory okrutnie i nie pyskuje do starszyzny. Tedy szansę swoją otrzymuje...
Rząsa niejaki za pacholęcych lat do Niderlandów za bezcen oddany na służbę postawą swą waleczną na służbę w taborach wojów zasłużył również.
Dorzucim na tyły jeszcze Kłosa bo ten solidny w walce nad podziw i mądrością okrutną obdarzon i spokój wśród wojów wprowadza.
Środek linii kluczem będzie do wiktoryj naszych. Zatem graczy mądrych, walecznych i w sztuce rycerskiej obeznanych na wybrańców namaściłem.
Do środkowych fromacyi damy woja Oycem zwanym. W klanie południowym ferment czynił swego czasu za dudkami w zachodnich krainach się rozglądając, aleć zbir z niego w walce straszny i zabijaka okrutny co to dla wroga litości w sercu nijakiej nie nosi.
Oyca uzupełnieniem drugi Bąk będzie, Okrągłym zwany, z racji swey facyaty kształtu. Dudki naszego przykładem zachęcon do Albionu ruszył aleć się tam długo nie ostał i nazad do Lechitowa wrócił. Szanse mu tedy ostatnią na promocyę osoby własnej dać wypada a i na ambicyję podrażnioną liczyć należy.
Dla podniesienia kunsztu i techniki wojowania sprowadziłem woja, któren w italiańskiej ziemi w turniejach klanów praktykował. A że italiańce okrutną sławą okryci bo sprawność w turniejowym rzemiośle u nich wielka tedy i jego doświadczenie przydać się może.
Otóż i weźmiem także mości Krzynówka, lewusa zawołanego, siepacza na niemieckich polach bitewnych wyuczonego, któren w południowym Lechistanie w grodach z węgla i cudów słynących pierwsze wprawki rycerskie czynił.
Wybraliśmy również woja którego Kudłaczem wołają bo pukle włosów na nim się wiją niczem węże podczas godowej pory. Skryba na niego brać pozostała woła bo żakiem był i studya pokończył czego mu niektórzy mniej umni wodzowie wybaczyć nie mogą
Mamy w drużynie dziwaka co to podróże serdecznie polubił tedy na zamorską wyspę na wschód ruszył wojować. Przyda się wybrańcom okrutnie bo zwyczaje tamtejsze poznał i ichniejsze wilcze doły z daleka ponoć widzi. Tedy i jego namaścim na wypadek gdyby woje w boju otuchy potrzebowali.
Jest i woj, któren onegdaj do Galii się zaplątał i okrutną sławą błysnął wśród tamtejszych klanów wino i amory miłujących. Tedy potrzebny on i wśród wybrańców miejsce pewne ma.
Weźmiem również braci, którzy dwaj są ale jakoby jeden stał przez co ferment i zamieszanie w szeregach przeciwników naszych siać będą.
Harcowników namaściłem na wybrańców, najzacniejszych jakich znaleźć mogłem.
Kryszała woja przedniego do ataku skorego namaściłem również, któren to w klanie dla białogłów cudactwa tworzącym walczył onegdaj, a teraz w Germanii swe rzemiosło praktykuje. Sztrzyga z niego prosto wiercipięta złoty, bo jak się do uników weśmie tedy na dwóch krokach każdego woja omami i do głupoty kompletnej doprowadzi.
Zabijake Kucharza weżmiem na turniej na równi z innemi. Nieokrzesany on wprawdzie i okrutnik pierwszej wody, aleć swoją wprawę w turniejowym rzemiośle ostatnimi czasy udowodnił a i chart ducha onegdaj pokazał gdy go Ciesiel, pomocnik kowala, ciżmą z boku niecnie podkutą w kończynę zajechał czego skutkiem rozorana jakoby kozikiem muskuła była.
Jest wśród wybrańców innak cudacznie udany, któregoć z wypraw do dalekich krajów przywiozłem. Za parobka miał być ale, że zmyślna bestia i do harcowania skory tedy go do rzemiosła wojennego przysposobiłem, glejt królewski na nobila go pasujący uprzednio uzyskawszy. Już mi ta bestya się wieloma zacnymi sztychami odpłacił w elymynacyach samych. Tedy bać się go wypada przeciwnikom naszym bo lekkość i ochota do walki w nim jakaś okrutna drzemie.
Weżmiem i Żurawia z klanu południowego na koniec. Chłopisko zapominalskie z niego wielce boć to przecie on gród w Pyrowie nawiedzając serce tam gdzieś wśród krotochwil ostawił. Aleć przecie pokazał, że z pomocą druidów i bez serducha wojować można a wrogów swoich do rozpaczy co rusz doprowadzać.
Dla zdrowia i kondycyi podtrzymania zabierzem w podróż druidów z ziołami obeznanymi, których zadaniem będzie podnoszenie ducha i sił utraconych w znojach bitewnych.
Aby smutek i niepewność po siołach, karczmach i grodach panujące po nasze mwyjeżdzie rozgonić, zabierzem skrybów w piśmie biegłych, którzy wyczyny nasze wojenne na papier przeleją i bez zwłoki gołębiem tresowanym do Lechistanu podeślą.
Prezentacya moja ostateczną jest choć w Lechistanie wojów dostatek. Tedy pozwól Wielka Rado i ty Królu, że w drogę daleką a niebezpieczną bez zwłoki zbytecznej wyruszym. Bezruch bowiem wojom we łbach miesza i ruchawki czynić zaczynają co rusz o talary i dziewki wszeteczne.
Podniósł się król, wstała Rada i przyzwolenie swoje dla rozpoczęcia podróży jednogłośnie dali...
I ruszyli wybrańcy na turniej.
Skryby w liczbie wielkiej, pióra gęsie ostrząc i papirusy sposobiąc, ruszyli taborem za nimi. Liczyć zatem możecie wkrótce na wieści o wyczynach wojów naszych.
Zwołał tedy stary król radę klanów i rzekł: Los niełaskawy sprawił, że od lat rycerstwo nasze, choć wielce szkolone, o rękę królewny starać się nie mogło. Radźcie tedy bracia najmilsi komu powierzyć wielką pieczęć, symbol przywództwa nad najlepszymi z najlepszych, których to w bój śmiertelny o honor krainy naszej poślemy?
Poczęto więc obrady serdeczne, kandydatów pomniejszych na pal wprzódy powbijawszy, aby sporów niepotrzebnie nie dłużyć. Ostało się w końcu dwóch najmocarniejszych: spokojny, siwy En Gel Wąsaczem zwany i czerwonolicy Franc Cudotwórca wychowany w Germanii.
Długo trwały dysputa i spory. Zadecydował głos bractwa czarodziejów, których to Franc onegdaj zraził do siebie. Wąsacz obrany wodzem wszystkich klanów obwołany został a na Cudotwórcę rzucono okrutną klątwę. Od tej pory każdy klan pod jego przywództwem będzie skazany na porażkę...
Takie to były czasy... piękne i surowe zarazem.
Eliminacye przeszły wartko nad podziw, a rycerstwo przystrojone w biało-czerwone pióropusze rozniosło na placach klany Rusi Kijowskiej, dzikiego watażki Łukaszenki, dzikich Ormian spod Araratu, dumnych Wikingów znad północnych fiordów (tychże samych, które to opór dzielny dały swego czasu warchołowi okrutnemu i zabijace gościńcowemu Andrzejowi z Lepperowic...) i krnąbrnych Walijczyków z zachodnich równin Albionu.
Po zwycięskich elymynacyach wielce kontenty król zwołał ponownie radę klanów. Ze wszystkich stron królestwa zjechali wodzowie, zasiedli nad planami i ponownie radę serdeczną poczęli. Ale tym razem mowę twardo dzierżył wielki kanclerz związku klanów, który to pomimo protestów pozostałych wodzów do głosu ich nie dopuścił.
Rzekł tedy do Wąsacza: Ferment się wśród wybrańców sieje, w wojennej sztuce wprawiać się nie chcą jeno chęci do gromadzenia talarów przejawiają. Zwalczyć to trzeba jak najżywiej bo na wschód bez tego nie ruszym nijak.
Rzeknij nam Wąsaczu kogóż to ostatecznie na wyprawę zamierzasz namaścić?
Dwiedziesiątki i trzech ich będzie, nie dwóch ani nie czterech- odrzekł Wąsacz.
Honoru nacyji naszej w tyłach strzec będzie Dudko niejaki. Nobliwe to chłopię i nad podziw zwinne, w skoczności wprawione jak żaden inny. Na Wyspach za morzem się sprawdził.
Gdyby los okrutny Dudkę z walki wyeliminował tedy da się mu w zastępstwo godne dwóch płowowłosego Majdana w klanie pomorskim onegdaj stawającego, tak okrutnie przez dzikiego turczyna oszukanego. Gdyby i ten trudów turnieju nie zdzierżył weźmiem ze sobą zawziętego Matyska. Leniwiec z niego okrutny co prawda, klanu swego podczas ostatniego turnieju w Lechistanie nie lubił, przez co teraz biedaki w mniej ważnych turniejach walczyć będą. Ale w elymynacyach a szczególnie w bitwie z Wikingami nieokrzesanymi okrutnie dzielnie stawał tedy na przychylność naszą zasłużył.
Dudko wspomożenie otrzyma od wielkoluda Hajty kosiarzem zwanym bo na wroga okrutnie zawzięty. Kosiarz ręce ma silne niczem cięciwa łuku bo kamieniami okrągłymi ciska w linie klanów przeciwnych jakby to puch był a nie ciężar okrutny.
Woj Wałdochem zwany wielkoluda w boju osłaniać będzie bo lubują się wzajemnie okrutnie i od dawien dawna mocarną formacyję obronną w germańskim klanie tworzą.
Tyłów strzec będzie również chudziak szybkim Bąkiem zwany, który to onegdaj w czasie elymynacyi zdradziecko w czasie bitwy z dzikusami od tyłu kopnięty ciżmą został a oddawszy, pauzować długo musiał za czerwony pergamin przez druida pokazany.
Mam też do dyspozycyi swojej Ziela niejakiego, którego okrutnie na południu Lechistanu nie lubią, ale, że doświadczenie w boju u niego przednie tedy wśród wybrańców się znajdzie bo chłop do bitki skory a wrogów posturą straszyć może.
Pod Ziela opiekę da się młodzianka Głową zwanego. Z południa Ci on, prawda, ale przy do nauk rycerskich skory okrutnie i nie pyskuje do starszyzny. Tedy szansę swoją otrzymuje...
Rząsa niejaki za pacholęcych lat do Niderlandów za bezcen oddany na służbę postawą swą waleczną na służbę w taborach wojów zasłużył również.
Dorzucim na tyły jeszcze Kłosa bo ten solidny w walce nad podziw i mądrością okrutną obdarzon i spokój wśród wojów wprowadza.
Środek linii kluczem będzie do wiktoryj naszych. Zatem graczy mądrych, walecznych i w sztuce rycerskiej obeznanych na wybrańców namaściłem.
Do środkowych fromacyi damy woja Oycem zwanym. W klanie południowym ferment czynił swego czasu za dudkami w zachodnich krainach się rozglądając, aleć zbir z niego w walce straszny i zabijaka okrutny co to dla wroga litości w sercu nijakiej nie nosi.
Oyca uzupełnieniem drugi Bąk będzie, Okrągłym zwany, z racji swey facyaty kształtu. Dudki naszego przykładem zachęcon do Albionu ruszył aleć się tam długo nie ostał i nazad do Lechitowa wrócił. Szanse mu tedy ostatnią na promocyę osoby własnej dać wypada a i na ambicyję podrażnioną liczyć należy.
Dla podniesienia kunsztu i techniki wojowania sprowadziłem woja, któren w italiańskiej ziemi w turniejach klanów praktykował. A że italiańce okrutną sławą okryci bo sprawność w turniejowym rzemiośle u nich wielka tedy i jego doświadczenie przydać się może.
Otóż i weźmiem także mości Krzynówka, lewusa zawołanego, siepacza na niemieckich polach bitewnych wyuczonego, któren w południowym Lechistanie w grodach z węgla i cudów słynących pierwsze wprawki rycerskie czynił.
Wybraliśmy również woja którego Kudłaczem wołają bo pukle włosów na nim się wiją niczem węże podczas godowej pory. Skryba na niego brać pozostała woła bo żakiem był i studya pokończył czego mu niektórzy mniej umni wodzowie wybaczyć nie mogą
Mamy w drużynie dziwaka co to podróże serdecznie polubił tedy na zamorską wyspę na wschód ruszył wojować. Przyda się wybrańcom okrutnie bo zwyczaje tamtejsze poznał i ichniejsze wilcze doły z daleka ponoć widzi. Tedy i jego namaścim na wypadek gdyby woje w boju otuchy potrzebowali.
Jest i woj, któren onegdaj do Galii się zaplątał i okrutną sławą błysnął wśród tamtejszych klanów wino i amory miłujących. Tedy potrzebny on i wśród wybrańców miejsce pewne ma.
Weźmiem również braci, którzy dwaj są ale jakoby jeden stał przez co ferment i zamieszanie w szeregach przeciwników naszych siać będą.
Harcowników namaściłem na wybrańców, najzacniejszych jakich znaleźć mogłem.
Kryszała woja przedniego do ataku skorego namaściłem również, któren to w klanie dla białogłów cudactwa tworzącym walczył onegdaj, a teraz w Germanii swe rzemiosło praktykuje. Sztrzyga z niego prosto wiercipięta złoty, bo jak się do uników weśmie tedy na dwóch krokach każdego woja omami i do głupoty kompletnej doprowadzi.
Zabijake Kucharza weżmiem na turniej na równi z innemi. Nieokrzesany on wprawdzie i okrutnik pierwszej wody, aleć swoją wprawę w turniejowym rzemiośle ostatnimi czasy udowodnił a i chart ducha onegdaj pokazał gdy go Ciesiel, pomocnik kowala, ciżmą z boku niecnie podkutą w kończynę zajechał czego skutkiem rozorana jakoby kozikiem muskuła była.
Jest wśród wybrańców innak cudacznie udany, któregoć z wypraw do dalekich krajów przywiozłem. Za parobka miał być ale, że zmyślna bestia i do harcowania skory tedy go do rzemiosła wojennego przysposobiłem, glejt królewski na nobila go pasujący uprzednio uzyskawszy. Już mi ta bestya się wieloma zacnymi sztychami odpłacił w elymynacyach samych. Tedy bać się go wypada przeciwnikom naszym bo lekkość i ochota do walki w nim jakaś okrutna drzemie.
Weżmiem i Żurawia z klanu południowego na koniec. Chłopisko zapominalskie z niego wielce boć to przecie on gród w Pyrowie nawiedzając serce tam gdzieś wśród krotochwil ostawił. Aleć przecie pokazał, że z pomocą druidów i bez serducha wojować można a wrogów swoich do rozpaczy co rusz doprowadzać.
Dla zdrowia i kondycyi podtrzymania zabierzem w podróż druidów z ziołami obeznanymi, których zadaniem będzie podnoszenie ducha i sił utraconych w znojach bitewnych.
Aby smutek i niepewność po siołach, karczmach i grodach panujące po nasze mwyjeżdzie rozgonić, zabierzem skrybów w piśmie biegłych, którzy wyczyny nasze wojenne na papier przeleją i bez zwłoki gołębiem tresowanym do Lechistanu podeślą.
Prezentacya moja ostateczną jest choć w Lechistanie wojów dostatek. Tedy pozwól Wielka Rado i ty Królu, że w drogę daleką a niebezpieczną bez zwłoki zbytecznej wyruszym. Bezruch bowiem wojom we łbach miesza i ruchawki czynić zaczynają co rusz o talary i dziewki wszeteczne.
Podniósł się król, wstała Rada i przyzwolenie swoje dla rozpoczęcia podróży jednogłośnie dali...
I ruszyli wybrańcy na turniej.
Skryby w liczbie wielkiej, pióra gęsie ostrząc i papirusy sposobiąc, ruszyli taborem za nimi. Liczyć zatem możecie wkrótce na wieści o wyczynach wojów naszych.