Admin
11-09-09, 14:30
"No, to Kowal ma przesrane, kaleka spasiona. Taki wywiad dać do gazety! Wiedziałem, że to świr, ale żeby na kolegów kapować? O rzesz kurwa, niech tylko zobaczę go na boisku. Piłki ode mnie nie ujrzy, a jak po kolanach przyłoję to wyląduje na Pelcowiźnie. U Gilera za ladą. Taki wywiad! A przecież mógł przyjść, pogadać, powiedzieć co go dręczy. Zaprzyjaźnilibyśmy się, kaska płynęłaby dalej, po miesiącu gryzipióry by odpuściły, a żyleta znowu zawyła. A teraz? Nic, wielka dupa, kurde mol!
Trzeba się będzie pakować, szukać klubu w swoich stronach. Jeeezu, tylko kto mi tyle da? Jak tu żyć? Grać dla dwóch tysięcy smutnych wieśków w kapeluszach, z czego połowa to kuzyni? W dodatku poobrażani nie wiadomo za co? śnił mi się dzisiaj Rysiu Staniek, uśmiechnięty, kiwał do mnie paluchem. Obudziłem się mokry. Dziecko wystraszyłem. Kobieta mi mówi rano: "pierdol łachudry niewdzięczne, jedźmy zagranica, nic tu po nas". Głupia, łatwo jej mówić. Pewnie, że najlepiej byłoby w zweite bundesliga. Albo w Austrii. Geld płynie, ty się nie wysilasz, odkładasz na starość. A jakie krajobrazy ... Tyrolski kapelusz bym se założył, jodełki nauczył zamiast języka i hajda do Radzia Gilewicza. Tylko jak, skoro nawet Miętowy od dwóch lat do Gdańska przez Jasną Górę jeździ i nic nie wyjeździł. Bóg nas nie lubi po prostu.
Co ja mówię, Bóg. Ten nawet jak nie przepada to jest wysoko. Gorsze, że ta wściekła hołota jest blisko. Kowal ich napuścił i teraz już pewnie kosy ostrzą po chatach. Widziałem wczoraj tych hunów w TVN. Mili nie byli. Dzieciak "Przegląd" mi kupuje, bo strach wyjść. Szczęście, że się trochę Wisłą zajęli. Że niby chłopaki podchodzili. Heh, a co mieli nie podchodzić, wielkie mi halo. Normalka. Mieli interes to i podchodzili. A te głąby się dziwią, robią dym, napuszczają. Ach te czasy. Fani nienawidzą, gryzipióry szczują, Miklas knuje, Okuka ... Cygan jeden też coś kombinuje, tylko nic nie chce mówić, bo przecież nie umie po ludzku. Swoją drogą dziwne te chłopaki z Amiki. Bajor powinien ich jakoś ustawić, pouczyć, że taka wychyłka się nie opłaci.
Rany, jaki stres. Ale dobrze mi tak. Sam tu chciałem grać. Połaszczyłem się, a mogłem iść do Lubina. Spokojne życie, kasa mniejsza, ale pewna. Dorobić też można. A tutaj? Przeklęte miejsce. Każdy wlepia w ciebie gały i krzyczy: "mistrza, mistrza, mistrza". A co ja jestem? Czarnoksiężnik? Też bym może i chciał, ale jak tu zrobić mistrza, kiedy Franio wysłał nas zimą na ferie. A w ogóle to z kim mam zdobyć tego mistrza? Niby z tym gadułą, co przewraca się pod swoją bramką? Z tym młodym cielakiem, co głową może i umie grać, ale nogami bynajmniej? Że niby z tym świętym, co kiwa się sam ze sobą? Albo z łysym, co ma celność podań jakby w kosza rzucał za trzy punkty? W dodatku Miklas nie potrafi zorganizować ani jednego karnego. Ale mnie to się czepia, szczyl jeden!
Jest syf malaria. Żyleta drze mordy, coś wywiesza, z Miętowego się śmieje. Chłopaki fajni są, ale naiwni. Ja Legię lubię, Warszawę też i owszem, ale jak tu wygrać ligę, kiedy wszędzie gdzie się zjawimy jadą z nami jakby to był ostatni mecz w ich życiu. A potem umierają w trzech następnych. Prawda, w Płocku to może i trochę odpuściliśmy, ale szans na mistrza przecież i tak nie było. Tylko, kurde, kto mógł się spodziewać, że Rychu Czerwiec nie załatwi niczego we Wronkach. Nie załatwił, a teraz przyjedzie do nas po swoje. Nic się nie udaje. Wszyscy przeciwko nam. Z jednej strony Rychu, a z drugiej nasi zasrani kibole. A mogło być tak spokojnie. Ale czy taki Kowal to zrozumie? Nie zrozumie. Ośmiu klas nie skończył, tuman kwadratowy, a poucza. Każe umierać za Legię. A ja tu tylko pracuję."
Trzeba się będzie pakować, szukać klubu w swoich stronach. Jeeezu, tylko kto mi tyle da? Jak tu żyć? Grać dla dwóch tysięcy smutnych wieśków w kapeluszach, z czego połowa to kuzyni? W dodatku poobrażani nie wiadomo za co? śnił mi się dzisiaj Rysiu Staniek, uśmiechnięty, kiwał do mnie paluchem. Obudziłem się mokry. Dziecko wystraszyłem. Kobieta mi mówi rano: "pierdol łachudry niewdzięczne, jedźmy zagranica, nic tu po nas". Głupia, łatwo jej mówić. Pewnie, że najlepiej byłoby w zweite bundesliga. Albo w Austrii. Geld płynie, ty się nie wysilasz, odkładasz na starość. A jakie krajobrazy ... Tyrolski kapelusz bym se założył, jodełki nauczył zamiast języka i hajda do Radzia Gilewicza. Tylko jak, skoro nawet Miętowy od dwóch lat do Gdańska przez Jasną Górę jeździ i nic nie wyjeździł. Bóg nas nie lubi po prostu.
Co ja mówię, Bóg. Ten nawet jak nie przepada to jest wysoko. Gorsze, że ta wściekła hołota jest blisko. Kowal ich napuścił i teraz już pewnie kosy ostrzą po chatach. Widziałem wczoraj tych hunów w TVN. Mili nie byli. Dzieciak "Przegląd" mi kupuje, bo strach wyjść. Szczęście, że się trochę Wisłą zajęli. Że niby chłopaki podchodzili. Heh, a co mieli nie podchodzić, wielkie mi halo. Normalka. Mieli interes to i podchodzili. A te głąby się dziwią, robią dym, napuszczają. Ach te czasy. Fani nienawidzą, gryzipióry szczują, Miklas knuje, Okuka ... Cygan jeden też coś kombinuje, tylko nic nie chce mówić, bo przecież nie umie po ludzku. Swoją drogą dziwne te chłopaki z Amiki. Bajor powinien ich jakoś ustawić, pouczyć, że taka wychyłka się nie opłaci.
Rany, jaki stres. Ale dobrze mi tak. Sam tu chciałem grać. Połaszczyłem się, a mogłem iść do Lubina. Spokojne życie, kasa mniejsza, ale pewna. Dorobić też można. A tutaj? Przeklęte miejsce. Każdy wlepia w ciebie gały i krzyczy: "mistrza, mistrza, mistrza". A co ja jestem? Czarnoksiężnik? Też bym może i chciał, ale jak tu zrobić mistrza, kiedy Franio wysłał nas zimą na ferie. A w ogóle to z kim mam zdobyć tego mistrza? Niby z tym gadułą, co przewraca się pod swoją bramką? Z tym młodym cielakiem, co głową może i umie grać, ale nogami bynajmniej? Że niby z tym świętym, co kiwa się sam ze sobą? Albo z łysym, co ma celność podań jakby w kosza rzucał za trzy punkty? W dodatku Miklas nie potrafi zorganizować ani jednego karnego. Ale mnie to się czepia, szczyl jeden!
Jest syf malaria. Żyleta drze mordy, coś wywiesza, z Miętowego się śmieje. Chłopaki fajni są, ale naiwni. Ja Legię lubię, Warszawę też i owszem, ale jak tu wygrać ligę, kiedy wszędzie gdzie się zjawimy jadą z nami jakby to był ostatni mecz w ich życiu. A potem umierają w trzech następnych. Prawda, w Płocku to może i trochę odpuściliśmy, ale szans na mistrza przecież i tak nie było. Tylko, kurde, kto mógł się spodziewać, że Rychu Czerwiec nie załatwi niczego we Wronkach. Nie załatwił, a teraz przyjedzie do nas po swoje. Nic się nie udaje. Wszyscy przeciwko nam. Z jednej strony Rychu, a z drugiej nasi zasrani kibole. A mogło być tak spokojnie. Ale czy taki Kowal to zrozumie? Nie zrozumie. Ośmiu klas nie skończył, tuman kwadratowy, a poucza. Każe umierać za Legię. A ja tu tylko pracuję."